Akustyczne dopasowanie na bazie praktyki z B&O zestawu Tokyo Electro Acoustic Company z NTX i subwooferem
Stare przesłowie mówi, że krawiec karaje, jak matriału staje. Dotyczy to również sprzętu audio. We wpisie Analogowa kwadrofonia i nowoczesne Eclipsa Audio z odtwarzaniem nawet tylko przez dwa soundbary wspomniana jest wymiana głośników. Chodzilo o kwadrofoniczny zestaw z chyba Beovox P50, za których wysterowanie odpowiadał Beomaster 6000.
Głośniki zawieszone były na ścianach na wysokości bliższej sufitu. To
była bardzo udana instlacja kwadrofoniczna z elegancko zamaskowanymi kablami,
które odwinięte zostały na stosowną długość bezpośrednio z szpuli.
Montaż kontaktów DIN do wętknięcia w głośniki i wzmacniacz zrobiony został śrubokrętem. Wymiana głośników miała być na 2-drożne Beovox S35 i uzupełnione aktywnym subwooferem Audio Pro B2-50, który tego typu koncepcją wzbudził w 1978 roku sensację w Nowym Jorku na 61 targach Audio Engineering Society. Trudno było tylko kupić te S35, bo nie były już produkowane. Pojawiła się więc opcja użycia na przodzie kompletnego zestawu szwedzkiego z parą identycznych satelitów Audio Pro S2-7 na tył, ale takie rozwiązanie okazało się zbyt skromne dla właściciela modyfikowanego zestawu.

Użyte zostały więc 4 sztuki 2 drożnych Red Line od B&O oraz większy subwoofer Audio Pro B4-200 z 4 przetwornikami o średnicy 8 cali. Pierwsze RL45 były z pasywnyn radiatorem, co jest realtywnie drogim rozwiązaniem, a jest zbyteczne w połączeniu z subwooferem. Na szczęście we właściwym czasie pojawiła się wersja RL45.2, która ma tańsze rozwiązanie z basrefleksem, co było także zbyteczne i na dodatek niekorzystne przy powieszeniu głośnika na
ścianie, ale filtr w subwoferze skutecznie to zredukował, a
otwóry portów basowych przedniej pary zostały profilaktycznie zapchane. Najbardziej
odpowiednie mogły być 10 litrowe RL 35
z korzystniejszym rozdziałem między przetwornikami dla niskich i wysokich tonów. Niestety wówczas ich jeszcze nie było. Wysoko
na ścianie nawet tylko 16 litrowe Red Line wyglądają zbyt dominująco w pokoju, więc znalazły się niżej, co z większym subwooferem okazało się bardziej korzystne akustycznie, a z B2-50 mogło to być niezauważone.
Wiele lat później doświadczenie przy aktualizacji dla Beomaster 6000 przydało się z TEAC TD-X 300i. Subwoofer w tym zestawie Tokyo Electro Acoustic Company ma jak większość takich ofert nóżki do postawienia go na podłodze i między
nimi jest tradycyjnie przetwornik elektroakustyczny oraz otwór
basrefleksu. Generuje to duże wzmocnienie niskich tonów. Postawiony na podłodze brzmi przeciętnie z podłączonymi satelitami NTX. Sytuacja zmienia się, gdy położony zostanie na tej samej wysokości co satelity i z przetwornikiem elektroakustyczny skierowanym jak one, czyli bezpośrednio na słuchacza. Jest przy tym wyraźnia redukcja wzmocnienie basów, lecz tu nie było najważniejsze. W tym samym poziomie z satelitami niskie tony brzmią bardziej precyzyjnie. Podobnie stało się, gdy RL 45 zostały powieszone niżej i w B4-200 filtr mógł być precyzyjnej ustawiony. W obu przypadkach postawienie subwoofera, by przetwornik generował dźwięk w tym samym poziomie, co satelity zapewniło słuchaczowi bardziej precyzyjne odtwarzanie basu. To spasowanie zostało zrobione znacznie dokładniej z X300i, co spowodowało dużo milsze zaskoczenie.
W latach 70 ubiegłego wieku wielu muzyków pracowało w domu z magnetofonem TEAC 3440. Jeden z tych muzyków kupił w sentymentalnym odruchu 2 zestway TEAC TD-X 300i, by słuchać taśm z kwadrofonicznymi nagraniami. Ma odpowiednie taśmy, które były sprzedawane dekady temu i nie wykluczone jest, że mogą nadal być dostępne z wysoką ceną. Ma również własne 4 kanałowe kopie, które zgrał sobie kiedyś z płyt kwadrofonicznych. Odtwarzanie płyt było dla niego irytujące z powodu dudniących basów. Powodem tego było najprawdopodobniej sprzężenie akustyczne, które nie występowało z taśmami. Z nowym sprzętem ponownie irytowały go basy, chociaż odtwarzał taśmy. Winą za to obarczona została technologia NTX, a konkretnie distributed mode loudspeaker, co w j.pol. nazwano panel na fale giętne. W słowniku hi-fi zamieszczno zdanie, które jest we własnym akapicie: Specyfika promieniowania głośnika DML powoduje, że istotnej zmianie ulega charakter efektów stereofonicznych, co jest uważane za wadę w porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami.
Prościutki wzmacniacz Yamaha A 320 zapewnił dobre rozwiązanie. Podłączone zostały do niego 2 płaskie głośniczki NTX, czyli zastąpił jeden z zestawów TEAC. Instalacja była dziecinnie prosta. Przednie kanały z 3340 podłączone były do X300i, a tylne do A-320. Subwoofer i przednie NTX znalałzy się na tym samym poziomie, a tylne mniej więcj także. Ciekawe było bardziej zagmatwane połączenie, by na przodzie wykorzystać drugi X300i i tylko jego subwoofer. Wyprowadzony został sygnał z wyjścia słuchawkowego jednego z zestawów do wejścia drugiego. Oba subwofery postawione były w pionie z przetwornikami na tym samym poziome co NTX. Muzyk podsumował tą ekwilbrystkę, że basy są przesadzone, ale nie pogmatwane. Jeszcze ciekawsze efekty mogło dać włączenie lutownicy i otwarcie obudwów zestawów. A-320 mógł nawet stać się zbyteczny, a kosztujące grosze oporniki mogły spowodować, że bas będzie jeszcze rzetelniej odtwarzany i zadowoli muzyka, ale logistyczne przygotowanie ingerencji w X300i nie jest proste, jak w A-320.

Oba zestawy testowane były z nagraniem Pink Floyd, ale odległość czasu między nimi jest zbyt duża, by robić porównanie. Nasuwa się tylko refleksja, że skoro NTX czyli panel na fale giętne ma problem ze stereofonią, to z czemu z kwadrofonią wypadły tak dobrze, chociaż w tej instalacji można wiele jeszcze ulepszyć. We wpise Odtwarzanie muzyki w domu zajmuje miejsce i zachowanie w tym umiaru jest wskazane dla rodzinnego spokoju wspomniany jest głośnik z lat 50 ubiegłego wieku. Ten 3 drożny aktywny głośnik z lampami perfekcyjnie odtwarzał przestrzenie muzykę z nagrań mono, ale jego konstruktor do końca życia poszukiwał optymalnego rozwiązania dla stereo. Jego młodszy kolega wzbudził światową sensację prezentując B2-50, który powstał z założeniem, że niskich tonów w nagraniu z muzyką nie należy odtwarzać z róźnych miejsc. To założenie spowodowało, że pojawiło się mnóstwo najróżnieszych ofert z subwooferami, lecz bez właściwego zrozumienia w czym rzecz.
Podobnie stało się z ofertami dla kina domowego. Na ilustracji powyżej widać, jak ma działać 5.1, a to znaczy jednocześnie, że tak nagrywana jest fonia do filmu. Tym samym powinno to również dotyczyć nagrań z muzyką. Jednak zestawy kina domowego najczęściej tego nie uwzględniają



Komentarze
Prześlij komentarz